O mnie
Nazywam się Jacek Bartosiak, mam 43 lata i od ponad dekady zajmuję się projektowaniem oraz nadzorem nad instalacjami pomp ciepła w domach jednorodzinnych. Pochodzę z Opola i stąd też prowadzę swoją działalność, chociaż realizacje rozsiały się po całej Polsce, od Suwałk po Bieszczady.
Ten tekst piszę, bo czytelnicy bloga coraz częściej pytają mnie, kim właściwie jestem i dlaczego mogą zaufać moim rekomendacjom. Słuszne pytanie. W internecie o pompach ciepła pisze dziś każdy, kto ma dostęp do ChatGPT, dlatego warto wiedzieć, z kim się rozmawia.
Skąd się tu wziąłem
Skończyłem Politechnikę Opolską, wydział Mechaniczny, specjalizacja Inżynieria Środowiska. Było to w 2006 roku i wtedy jeszcze nikt w Polsce poważnie nie mówił o pompach ciepła jako głównym źródle ogrzewania. Gdy zaczynałem zawodowo, na rynku królowały kotły gazowe, węglowe, a w nowych domach powoli wchodziła kondensacja.
Przez pierwsze osiem lat pracowałem w dużej firmie instalacyjnej w Opolu, najpierw jako projektant, później jako kierownik obiektu. Robiliśmy głównie przemysłowe systemy wentylacji i klimatyzacji. Tam po raz pierwszy miałem bliski kontakt z chłodnictwem, czynnikami takimi jak R410A, sprężarkami, wymiennikami ciepła. To była szkoła, której żaden kurs nie zastąpi: wyjazdy na obiekty w mrozach, dogrzewanie hal z wycieka-jącymi instalacjami, rozmowy z serwisantami, którzy w branży chodzili po ziemi już od 25 lat.
W 2015 roku zdecydowałem się wyjść na swoje. Wtedy zaczęło się to, co nazywam „prawdziwym doświadczeniem" z pompami ciepła. Pierwsza instalacja, jaką projektowałem samodzielnie, to była gruntowa pompa ciepła o mocy 12 kW u klienta pod Kluczborkiem. Pamiętam ją do dziś, bo popełniłem wtedy klasyczny błąd początkującego: źle dobrałem długość sond pionowych, przez co w drugim roku eksploatacji spadł uzysk z dolnego źródła. Klient nie stracił na tym finansowo, bo pokryłem korektę z własnej kieszeni, ale ja dostałem lekcję, której nie zapomnę. Od tamtej pory każdy projekt robię z zapasem 15-20%, a każdy dobór sprawdzam z drugim projektantem.
Czym zajmuję się dzisiaj
Przez ostatnie dziesięć lat brałem udział w projektowaniu, doborze lub nadzorze nad ponad 400 instalacjami pomp ciepła. Około 80% to układy powietrze-woda (głównie Viessmann, Daikin, Panasonic, Mitsubishi), reszta to gruntówki i kilkanaście hybryd w starszych budynkach. Najmniejsza pompa, jaką dobierałem, miała 4 kW, największa - 42 kW w kaskadzie w domu seniora na Mazurach.
Specjalizuję się w trzech rzeczach:
Doborze mocy i obliczeniach strat ciepła. Używam oprogramowania Audytor OZC w wersji Pro i zawsze wykonuję pełne obliczenia przegród. Dobór „na oko" albo z kalkulatora internetowego to przyczyna 70% reklamacji, jakie widzę u kolegów w branży.
Integracji pompy ciepła z fotowoltaiką. W moim domu w Chrząstowicach mam instalację Panasonic Aquarea 9 kW i PV 10 kWp. To mój prywatny poligon doświadczalny od 2019 roku. Wszystkie liczby, jakie publikuję na blogu, opieram między innymi o własne pomiary z systemu HEMS, który rejestruje dane co minutę.
Audytach powykonawczych. Coraz więcej właścicieli domów przychodzi do mnie z pytaniem „dlaczego moja pompa zjada tyle prądu". W 9 na 10 przypadków problem leży w błędach konfiguracji krzywej grzewczej, priorytetu CWU albo po prostu w fatalnym doborze mocy na etapie sprzedaży.
Certyfikaty i uprawnienia
Nie lubię pisać o papierach, bo sam jestem zdania, że papier nikogo jeszcze nie nauczył zawodu. Ale skoro mają znaczenie formalne, wymieniam:
- Certyfikat F-gazowy dla osób (kat. I, od 2013 roku),
- Uprawnienia OZE Urzędu Dozoru Technicznego w zakresie pomp ciepła (od 2016 roku, odnawiane w 2021 i 2024),
- Szkolenia autoryzowane Viessmann, Daikin, Panasonic, Mitsubishi (projektant i serwisant),
- Członek Polskiej Organizacji Rozwoju Technologii Pomp Ciepła (PORT PC),
- Uprawnienia budowlane w specjalności instalacyjnej w zakresie sieci, instalacji i urządzeń cieplnych, wentylacyjnych, gazowych, wodociągowych i kanalizacyjnych (ograniczone).
Jeśli ktoś chce, żebym pokazał skany, wystarczy napisać. Nie ukrywam niczego.
Dlaczego piszę
Rynek pomp ciepła w Polsce urósł między 2021 a 2024 rokiem o około 250%, a razem z nim urosła cała masa firm krzaków. Sam widziałem instalacje, gdzie monoblockiem 14 kW próbowano ogrzać nieocieplony dom z lat 70. Widziałem też projekty, w których ktoś dopasował 6 kW do 220-metrowego domu w Podlaskiem „bo klientowi zależało na cenie". Obie sytuacje skończyły się tym samym: ludzie uznali, że pompa ciepła jest do niczego, wrócili do gazu i opowiadają sąsiadom, że to ściema.
Nie jest ściema. Jest źle dobrana i źle zamontowana. A ja piszę, bo mam dość tłumaczenia tego samego co tydzień w telefonie. Jeśli tekst, który właśnie czytasz, ułatwi Ci choć jedną decyzję, to miałem sens.
Prywatnie
Mam żonę, dwójkę dzieci (14 i 11 lat), psa rasy mieszanej o imieniu Burek i stare BMW E39, które regularnie pochłania wszystko, co zarobi pompa ciepła. W wolne weekendy jeżdżę na ryby na jezioro Turawskie, a zimą gram w amatorskiej lidze koszykówki w Opolu. Telefon mam włączony 24/7, chociaż żona twierdzi, że to przesada.
Jeśli masz pytanie do mnie bezpośrednio, napisz w komentarzu pod artykułem albo na adres redakcji. Odpowiadam zwykle w ciągu dwóch dni roboczych. Nie sprzedaję, nie wciskam. Mogę natomiast wyjaśnić, dlaczego Twój sąsiad płaci 1 500 zł za ogrzewanie 180-metrowego domu, a Ty płacisz 4 000 zł w takim samym budynku.
To zwykle ciekawsza rozmowa niż się wydaje.
Jacek Bartosiak